Kliknij Kliknij Kliknij Kliknij

 
     Wstęp
     Aktualności

     Biografia
     Kalendarium
     Cytaty
     Ciekawostki

     Dyskografia
     Utwory
     Teksty
     Tłumaczenia
     Wideografia/DVD
     Bootlegi
     Trasy koncertowe

     Dyskografia
     Teksty
     Tłumaczenia
     Artykuły
     Cytaty

     Gitarzyści
     Basiści
     Perkusiści


Wykonawca: Ozzy Osbourne
Tytuł albumu: Speak Of The Devil
Rok wydania: 1982
Czas: 90 minut
Wykonawcy:
           Ozzy Osbourne - wokal;
           Brad Gillis - gitara;
           Rudy Sarzo - gitara basowa;
           Tommy Aldridge - perkusja;

Lista kawałków:
            1. Over The Mountain
            2. Mr. Crowley
            3. Crazy Train
            4. Revelation (Mother Earth)
            5. Steal Away (The Night)
            6. Suicide Solution
            7. Goodbye To Romance
            8. I Don't Know
            9. Believer
            10. Flying High Again
            11. Iron Man
            12. Children Of The Grave
            13. Paranoid


Recenzja:
           Wbrew pozorom nie jest to zapis wideo koncertu, który ukazał się na płycie pod tym samym tytułem. Wideo "Speak Of The Devil" przedstawia regularny koncert ekipy Ozzy'ego z 1982 roku, zarejestrowany w amfiteatrze Irvine Meadows, o tyle ciekawy, że na gitarze udziela się tutaj Brad Gillis.
          Na albumie koncertowym "Speak Of The Devil" (przypominam, zawierającym wyłącznie covery utworów Black Sabbath) Gillis zaprezentował się wręcz fatalnie, dzięki temu wideo mamy okazję przekonać się, że był to wypadek przy pracy, a Brad jest naprawdę znakomitym gitarzystą.
          Na repertuar koncertu skłądają się oczywiście utwory z dwóch pierwszych krążków Ozza, oraz, tradycyjnie, trzy sabbathowe klasyki. Setlista nie odbiega zbytnio od tej, która znalazła się na krążku "Tribute" - zamiast "No Bone Movies" mamy tu "Over The Mountain". Niedoparte skojarzenia z tym albumem powoduje też śpiew Ozzy'ego , czy też solo Tommy'ego Aldridge'a. Jak wypada Gillis ? Na pewno w szoku będą ci, którzy znają go tylko z gry na albumie Ozzy'ego - Brad prezentuje się tu wręcz znakomicie, perfekcyjnie gra wszystkie utwory i solówki, a jego długie gitarowe solo po "Sucide Solution" naprawdę nie ustępuje słynnej popisówie Randy'ego (zwłaszcza gdy Brad gra tappingiem, a po chwili dołączają do niego Sarzo i Aldridge i słyszymy fenomenalny jam). Także covery Sabbathów wypadają tu o wiele lepiej niż na albumie. Jednym słowem - pod względem muzycznym to wideo jest naprawdę znakomite. Szkoda, że to właśnie ten materiał nie został wydany na płycie.
          Niestety - strona wizualna znacznie obniża ocenę albumu. Obraz jest dosyć ciemny, czasami nie widać dosłownie nic. Jakość obrazu i dźwięku pozostawiają sporo do życzenia. Zastrzegam jednak, że obraz ten oglądałem na kasecie wideo i nie widziałem wersji DVD.
          Koncert odbywa się w doskonale znanej fanom ze zdjęć (chociażby z "Tribute") zamkowo-dworkowej scenerii. Dużym plusem są ciekawe, choć w czasach obecnych już archaiczne, efekty laserowe, świetlne i pirotechniczne. Jak prezentuje się zespół ? Ozzy jest tu w znakomitej kondycji, pełen zapału i energii. Widać, że już otrząsnął się po śmierci Rhoadsa i powraca w znakomitej formie. Osbourne jest nieustannie w ruchu, biega z bezprzewodywm mikrofonem po całej scenie, wykonuje tradycyjnie żabie skoki. No i do tego obowiązkowe gadki i zagrzewanie publiki, którą włada jak nikt inny. Uwagę przykuwa też Rudy Sarzo, a dokładniej jego unikalna technika gry na basie (to trzeba zobaczyć). Gillis natomiast cały koncert stoi w jednym miejscu, wykonując jeden ruch - na raz skręt tułowia w prawo, na dwa powrótd do pozycji wyjściowej. I tak przez cały koncert - co daje wręcz komiczny efekt, tym bardziej że również Sarzo stoi w miejscu (ale on dla odmiany wygina się w obie strony, a nawet porusza się po scenie). Aldridge i Airey (w kapturze) są schowani i rzadko kiedy kamera ich pokazuje. Jest jeszcze karzeł Ronnie (w tej roli John Allen znany jako R2D2 z "Gwiezdnych Wojen"), który przynosi Ozzowi napoje, a także m.in. wisi na szubienicy w czasie "Goodbye To Romance". Zachowanie i statyczność Gillisa na scenie może drażnić, nie bardzo pasuje on do show jaki Ozzy tworzy na koncertach.
          Żeby zdobyć to wideo trzeba naprawdę się postarać, ale uważam, że warto. Mnie nienajlepsza jakość obrazu nie przeszkadzała w odbiorze tego bardzo dobrego pod względem muzycznym dzieła. Rzecz godna polecenia wszystkim fanom.

Recenzent: Ocena: Do Wideografii:
Elwood 3,5 Wróć...


 


     FanKlub
     Forum

     Adresy
     Ankiety
     Artykuły
     Download
     Galeria
     Książki
     Lista Przebojów

     Księga Gości
     Autorzy
     Historia Strony

     Teleport