Kliknij Kliknij Kliknij Kliknij

 
     Wstęp
     Aktualności

     Biografia
     Kalendarium
     Cytaty
     Ciekawostki

     Dyskografia
     Utwory
     Teksty
     Tłumaczenia
     Wideografia/DVD
     Bootlegi
     Trasy koncertowe

     Dyskografia
     Teksty
     Tłumaczenia
     Artykuły
     Cytaty

     Gitarzyści
     Basiści
     Perkusiści


Wykonawca: Ozzy Osbourne
Tytuł albumu: Live At Budokan
Rok wydania: 2002
Wytwórnia: Sony Music Entertainment
Producent: Thom Panuzio i Ozzy Osbourne

Wykonawcy:
           Ozzy Osbourne - wokal;
           Zakk Wylde - gitara;
           Robert Trujillo - gitara basowa;
           Mike Bordin - perkusja;
           John Sinclair - klawisze

Lista kawałków:
            1. I Don't Know 5:53
            2. That I Never Had 4:03
            3. Believer 4:50
            4. Junkie 4:10
            5. Mr. Crowley 6:44
            6. Gets Me Through 4:07
            7. No More Tears 7:05
            8. I Don't Want To Change The World 4:14
            9. Road To Nowhere 5:51
            10. Crazy Train 6:00
            11. Mama I'm Coming Home 4:37
            12. Bark At The Moon 4:29
            13. Paranoid 3:46

Łączny czas: 66:41

Info:
           Album ukazał się w dwóch wersjach: "normalnej" (czerwone litery na okłądce) i ocenzurowanej (czarne litery).


Krótko zwięźle i na temat:
Bardzo nierówna koncertówka - czy potrzebna ??.


Recenzja:
          Pamiętam, jak z grymasem na twarzy przyjąłem wiadomość, jakoby Ozzy Osbourne miał wydać album zawierający zapis jednego z koncertów trasy promującej krążek "Down to Earth". Nic logicznego (z punktu widzenia prawdziwego fana) za tym nie przemawiało - słaba kondycja fizyczna Mistrza, choroba małżonki, komercyjny sukces serialu "The Osbournes", czy też wreszcie setlista owego koncertu. Będąc jednak zagorzałym fanem Ozzy'ego nie mogłem pominąć tego wydawnictwa. Dorwałem płytę, włożyłem ją do odtwarzacza i....
          Po pierwszym przesłuchaniu album może się spodobać. Później jest już jednak coraz gorzej. Koncert zaczyna się operowym motywem "Carmina Burana" (po paru latach przerwy), co może budzić pewnie zdziwienie, in plus oczywiście. Po tym króciutkim wstępie Ozzy wita się z publicznością i zaczyna się koncert. Co tu dużo mówić- sam początek jest imponujący, niesamowity, fantastyczny !! Komplementy same cisną się na usta po wysłuchaniu pierwszego kawałka - "I don?t know" - zagranego z niesamowitem kopem, czadem i "feelingiem". Wspaniale, potężnie zagrany riff, znakomity śpiew Ozzy'ego, wreszcie odpowiednio brzmiąca sekcja rytmiczna rozbudza uzasadnione nadzieje. Niestety druga piosenka, czyli "That I never had" jest wykonana,delikatnie mówiąc, przeciętnie. Nie lubię tego utworu, tym bardziej po wysłuchaniu go w wersji koncertowej. Na szczęście następny kawałek miażdży wręcz studyjną wersję ! Mowa tu oczywiście o "Believerze" ze wspaniałym basowym wstępem doskonale zagranym przez Roberta Trujillo.
          Znowu nadzieje odżywają i znowu gasną po następnej piosence. Pochodząca z najnowszego krążka "Junkie" jest według mnie najsłabszym momentem koncertu. O ile sekcja rytmiczna bardzo się stara, a Zakk gra na swoim wysokim poziomie to, to co Ozzy wyprawia zakrawa na kpinę. Piosenka została najzwyczajniej w świecie "odklepana" w fatalny sposób. A wielka szkoda, bowiem to świetny utwór, utrzymany w sabbathowskim klimacie. Po tej kolejnej wpadce słyszymy charakterystyczny organowy wstęp (na klawiszach gra John Sinclair). Następuje wyciszenie i minutowa zabawa Ozzy'ego z publicznością do momentu, gdy padają słowa: "Mr. Crowley, what went on in your head?" Ta piosenka sama się broni- jakkolwiek byłaby zagrana. Tym razem nieco wolniejsze tempo (zwłaszcza pod względem wokalu) i mroczniejszy klimat dały pozytywny efekt.
          Szósty już numer- "Gets me through" może wielu zdezorientować. Koncertowa wersja, bowiem mocno różni się od studyjnej, ze szczególnym wskazaniem na początek utworu - Zakk tym razem zdecydowanie przekombinował. Czaru goryczy dopełnia jednak znowu główny bohater widowiska, niestety - po raz kolejny odnosi się wrażenie, że ów koncert to odógrnie narzucony przymus - pańszczyzna, którą trzeba odklepać.
          Może jest w tym i część prawdy, bowiem już w tym momencie można... zakończyć recenzje... Czemu? Wystarczy posłuchać następnych utworów. Trzy piosenki z albumu "No more tears" są zdecydowanie niepotrzebne. Pół biedy, gdyby zostały z odpowiednim tempem i wyczuciem zagrane. Tutaj jednak mamy do czynienia, (który to już raz) z widocznym spowolnieniem piosenek - każdy utwór jest wyraźnie wolniej zagrany (z wyjątkiem "Bark at the moon"), co prowadzi do oczywistych refleksji i poddaje pod wątpliwość sens tego koncertu. Skoro Ozzy nie był w dobrej formie fizycznej (tym należy tłumaczy owe notoryczne zwolnienia) to, po co wytwórnia nalegała z wydaniem takiego koncertu? Czemuż taka setlista została wybrana ? Gdzie piosenki z albumów "The ultimate sin", "No rest for the wicked", "Ozzmosis", "Bark at the moon" (tytułowy song to stanowczo za mało)v?. Mnożą się pytania, tymczasem koncert dobiega końca. Znowu konsternacja...
          Tylko 66 minut...Jak się później (po premierze DVD) okazało, wyrzucona została piosenka "Suicide Solution" z fragmentem solowego popisu Zakka Wylde'a. Kolejna niezrozumiała decyzja. Końcówka koncertu jest już troszkę lepsza. Bardzo dobrze zagrany "Bark at the moon", poprawnie "Paranoid".
          Krótko podsumowując więc sam występ: Live at budokan, to bardzo nierówna koncertówka. Wspaniałe momenty ("I don?t know", "Believer", czy "Bark at the moon") przeplatają się z kompletnymi niewypałami. Ozzy?emu nie pomogły ostatnie zawirowania i nagły wzrost popularności. Należy mieć jednak nadzieję, że 15 luty 2003 roku był chwilowym nieporozumieniem, nieudanym epizodem w długiej karierze Ozzmana.
          Jeśli jesteś "niedzielnym" fanem Ozzy'ego nie sięgaj po to wydawnictwo, możesz się srodze zawieźć. Aby w pełni poczuć atmosferę, jaka panuje podczas Jego koncertu, należy albo posłuchać "Tribute" albo "Live and Loud". Satysfakcja gwarantowana.

Recenzent: Ocena: Do Dyskografii:
Gigi 3,5 Wróć...


 


     Płyty Studyjne
     Single
     Reedycje
     Gościnnie
     Inne