Kliknij Kliknij Kliknij Kliknij

 
     Wstęp
     Aktualności

     Biografia
     Kalendarium
     Cytaty
     Ciekawostki

     Dyskografia
     Utwory
     Teksty
     Tłumaczenia
     Wideografia/DVD
     Bootlegi
     Trasy koncertowe

     Dyskografia
     Teksty
     Tłumaczenia
     Artykuły
     Cytaty

     Gitarzyści
     Basiści
     Perkusiści


Wykonawca: Ozzy Osbourne
Tytuł albumu: Live and Loud
Rok wydania: 1993
Wytwórnia: Epic/Sony Music Entertainment

Wykonawcy:
           Ozzy Osbourne - wokal;
           Zakk Wylde - gitara;
           Michael Inez - gitara basowa;
           Randy Castillo - perkusja;
           Kevin Jones - klawisze

Lista kawałków:
            CD1:
            1. Intro 3:12
            2. Paranoid 3:17
            3. I Don't Want To Change the World 5:01
            4. Desire 6:00
            5. Mr. Crowley 6:25
            6. I Don't Know 5:12
            7. Road To Nowhere 5:30
            8. Flying High Again 5:03
            9. Zakk Wylde solo 4:43
            10. Suicide Solution 5:02
            11. Goodbye To Romance 6:18
Łączny czas: 55:46

            CD2:
            12. Shot In the Dark 6:36
            13. No More Tears 7:50
            14. Miracle Man 4:58
            15. Randy Castillo solo 2:52
            16. War Pigs 9:17
            17. Bark at the Moon 5:28
            18. Mama I'm Coming Home 5:45
            19. Crazy Train 6:20
            20. Black Sabbath 7:12
            21. Changes 5:15
Łączny czas: 61:36

Single:
           1. Changes
           (Changes, No More Tears, Desire, Changes (inna wersja))
           (Changes i No More Tears)


Krótko zwięźle i na temat:

Świetna koncertówka, wspaniale oddaje klimat i atmosferę metalowego święta, jaka panuje na koncertach Ozzy'ego. Wstyd nie znać !



Recenzja:
          I pomyśleć że Ozzy chciał aby ten album uwieńczył jego karierę...
          Dla tych, którzy nie bardzo wiedzą o co chodzi, krótka lekcja historii - tuż po wydaniu rewelacyjnego "No More Tears" Ozzy oglosił światu, że wycofuje się z branży muzycznej, lecz wcześniej uda się na ostatnią trasę pod wszystko mówiącym tytułem - No More Tours (jak dziś wiadomo Osbourne nie pobył długo na bezrobociu i kontynuuje swoją karierę do dziś). Ten album miał być pamiątką z tej właśnie trasy.
          Nie będę owijał w bawełnę - moim zdaniem "Live and Loud" to zdecydowanie najlepszy album w dorobku tego szaleńca. Są to prawie 2 godziny heavy metalu najwyższej próby. Złożyło sie na to wiele czynników m.in.: doskonała produkcja Michaela Wagnera, czy świetny dobór muzyków. Największą zaletą tej płyty jest jednak świetna forma gitarzysty Zakka Wylde'a. Proszę Państwa to, co ten pan wyczynia ze swoją gitarą, to temat na oddzielny felieton. Moim zdaniem właśnie Zakk przyciąga największą uwagę na tym albumie (chociaż i Ozzy'emu nie można tu nic zarzucić, powiem nawet więcej, "Live & Loud", forma wokalna Ozzmana jest chyba najlepsza od czasów sabbathowskich).
          Na repertuar "Live & Loud" złożyło się większość utworów z "No More Tears" (to chyba oczywiste) oraz aż 5 kawałków z debiutanckiego krążka. Ponadto mamy tu po jednym "reprezentancie" z pozostałych 5 longplayów. I wydaję mi się, że własnie te są najciekawsze (kawałki z "No More Tears" i "No Rest For The Wicked" specjalnie nie różnią się od studyjnych wersji, no może "Desire" brzmi trochę potężniej niż oryginał).
          Album zaczyna się od ciekawego intra, które jest jakby muzyczną biografią Ozza (zlepek fragmentów róznych utworów z całej kariery Ozzy'ego ułożonych chronologicznie). Potem "kopara w dół", ponieważ następuje "Paranoid", czyli "kawałek" kończący na ogół koncerty Mistrza. Nie będę opisywał wszystkich kawałków pokolei, ponieważ zabrałoby to zdecydowanie za dużo miejsca. W każdym razie uwagę przyciąga z pewnością "Mr.Crowley", w którym Zakk zagrał naprawdę z klasą i finezją, pokazując tym samym, że nie byle kto może zostać "wiosłowym" Osbourne'a (jest to napewno najlepsza wersja tej piosenki jaką słyszałem). Zresztą chyba każdy się ze mną zgodzi, że każda późniejsza wersja przebiła studyjny pierwowzór (hmm, ja bym polemizował - dop. Elwood). Kolejny utwór warty uwagi (mój ulubiony zresztą) to "I Don't Know" - również najlepsza wersja jaką słyszałem (a słyszałem tę piosenkę graną przez wszystkich gitarzysów, którzy zakotwiczyli u Ozzy'ego na dłuższy czas, łącznie z Joe Holmesem). Wylde jako jedyny był w stanie nadać temu utworowi należną mu moc. Polecam również "Flying High Again", który zwraca uwagę bardzo wesołą atmosferą.
          W repertuarze "Live And Loud" nie mogło zabraknąć także sabbatowskich klasyków - "Paranoid", "War Pigs", "Changes"(obecność tego utwóru na pewno dziwi, ponieważ Ozzy nigdy nie wykonywał go w trakcie solowej kariery) oraz "Black Sabbath". Ten ostatni chyba budzi napewno największy entuzjazm, ponieważ wykonuje go oryginalny skład Black Sabbath. Jak wiadomo, w tym momencie został zakopany topór wojenny, między Ozzym a Iommim i zaczęto plotkować o reaktywowaniu kapeli.
          Moim zdaniem "Live & Loud" to najlepsza płyta w dorobku Ozzy'ego. Polecam ją tym, którzy zaczynają się interesować dokonaniami Ozzy'ego i nie wiedzą którą płytkę kupić na początek oraz wszystkim fanom gitarowego rzemiosła.

Recenzent: Ocena: Do Dyskografii:
Cantrell 6 Wróć...


 


     Płyty Studyjne
     Single
     Reedycje
     Gościnnie
     Inne