Kliknij Kliknij Kliknij Kliknij
Ustaw Jako Startową Dodaj Do Ulubionych

 
     Wstęp
     Aktualności

     Biografia
     Kalendarium
     Cytaty
     Ciekawostki

     Dyskografia
     Utwory
     Teksty
     Tłumaczenia
     Wideografia/DVD
     Bootlegi
     Trasy koncertowe

     Dyskografia
     Teksty
     Tłumaczenia
     Artykuły
     Cytaty

     Gitarzyści
     Basiści
     Perkusiści



Wypowiedzi Ozzy'ego szukaj w dziale "Żywot Ozzy'ego" !!

Tony Iommi powiedział::

- "Wtedy naprawdę nie było pieniędzy, tak więc cały album został nagrany w 8 godzin na 8-śladzie, w Regent Sound w Londynie. Byliśmy tak zachwyceni możliwością nagrania płyty, że wszystko to robiło na nas wrażenie luksusu. Kontrakt płytowy był w tamtym czasie czymś zupełnie wyjątkowym." - o nagraniu albumu "Black Sabbath"

-"To raczej publiczność nas zabawiała, a nie my ją. Musieliśmy dawać tyle występów co wieczór, że kończył się nam repertuar. Po trzech występach zaczynało nam brakować utworów. W końcu wpadliśmy na pomysł, aby każdy z nas zaczął grać długie solówki. Dochodziło do tego, że Bill grał 30 minutowe solo, a potem wchodziłem ja z godzinną solówką i było po koncercie. Pamiętam także, że jeden z koncertów to ponad godzinne solo Geezera na basie. Zresztą i tak nikogo to nie obchodziło" - o poczatkach kariery zespołu

- "Większość moich solówek z tej płyty została nagrana tak jak to mam dziś w zwyczaju - właściwie "z rękawa". Do dłuższego sola w Warning podchodziłem tylko 2 razy." - o nagraniu albumu "Black Sabbath"

- "Pewnego dnia przed spawaniem musiałem przyciąć arkusz blachy. Wcześniej robił to ktoś inny, ale tego dnia nie zjawił się w pracy. I tam był zepsuty przełącznik, czy coś takigo. Thhhh!! - pociągnąłęm, to chwyciło końce moich palców i po prostu je oderwało !!!!!." - o stracie końcówek palców prawej dłoni

- "Stopiłem butelkę, zrobiłem małe kulki, potem wziąłem gorącą kolbę lutowniczą i zacząłem je nakłuwać. Następnie spiłowałem to papierem ściernym i na czubkach przykleiłem paseczki skóry, żebym mógł chwytać struny." - o własnoręcznie zrobionych protezach

- "Kaszel, od którego zaczyna się ten album, to naprawdę ja! Ozzy wyciągnął jointa. Prawie udusiłem się nim i to zostało nagrane!" - o utworze "Sweat Leaf"

- "Na "Vol. 4" kontynuowaliśmy poszukiwania, które rozpoczęliśmy na Master of Reality. Staraliśmy się wzbogacić brzmienie i wydobyć z przegródki, w której każdy nas umieszczał."

- "Praca nad "Volume4" była prawdziwą frajdą! Bardzo dobrze pamiętam tamten okres. Zajęliśmy wtedy ogromną posiadłość w Los Angeles - naprawdę wielką, z kilkoma basenami, z wszystkimi wygodami. Była tam duża salabalowa z fortepianem. I rzeczywiście - co wieczór piliśmy i narkotyzowaliśmy się, a potem spotykaliśmy się w tej sali balowej i tworzyliśmy razem muzykę - do czwartej, piątej nad ranem. W takich okolicznościach powstała większość utworów, które znalazły się na "Volume4" ."

- "Ponieważ praca nad płytą "Vol.4" była tak wielką frajdą, postanowiliśmy więc następną stworzyć w tych samych warunkach. Wróciliśmy więc do LA, wynajęliśmy tę samą willę, zamknęliśmy się w tej samej sali balowej, ale tym razem nic z tego nie wyszło. Nie byliśmy w stanie nic z siebie wykrzesać. Narkotyki zrobiły w końcu spustoszenie w naszych głowach. Wróciliśmy więc do Anglii. Rozjechaliśmy się w różne strony, aby zastanowić się nad przeszłością. A po kilku miesiącach zebraliśmy się znowu, tym razem w starym zamczysku Clearwell. I okazało się, że był to świetny pomysł. Złowieszcza atmosfera zamku podziałała na nas naprawdę inspirująco. I gdy zamknęliśmy się w lochach i zabraliśmy się do pracy, w krótkim czasie przyszło mi do głowy wiele pomysłów. A zaczęło się od tego, że wymyśliłem riff, który stał się podstawą do utworu "Sabbath Bloody Sabbath", no i wokół niego stworzyliśmy cały album."

- "Lubie wszystkie nasze wczesne płyty. Jedyną, jaką nie darzę taką sympatią jest "Never Say Die." To trochę dziwna płyta."

- "Za każdym razem, gdy robiliśmy płytę, zarzucaliśmy hasz ,kokę czy cokolwiek innego! "

- - "Nie tylko Ozzy musiał do tego dojrzeć, ale i całe Black Sabbath. Musiało minąć sporo czasu, zanim się porozumieliśmy. Nasze drogi krzyżowały się już nieraz, ale wówczas chyba wszyscy nie byliśmy jeszcze gotowi. Kiedy spotkaliśmy się na festiwalu w Costa Mesa, nawet rozmawialiśmy ze sobą, ale przypominało to raczej kulturalną "konwersację" z byłą dziewczyną. Nie wiedziałem, że już niedługo potem wreszcie się porozumiemy. Pewnego dnia po prostu zadzwoniłem do Ozzy`ego i powiedziałem: chrzanić to wszystko, co było - może spotkalibyśmy się i pogadali? Ozzy bez chwili namysłu odpowiedział: O.K. Let`s do it. I tak doszło do reaktywacji starego składu." - o reaktywacji Black Sabbath w 1998 roku

Geezer Butler powiedział:
- "Gramy tylko dwa utwory o czarnej magii i są to kawałki, które przed nią ostrzegają." ("N.I.B." i "Black Sabbath")

- "Nie mogłem wymyślić tytułu, więc nazwałem to po prostu "Nib", od Billa. To była jego ksywka, bo miał długą, ostro zakończoną brodę wyglądającą jak stalówka (nib!). Kropki postawiłem po to, żeby tytuł bardziej intrygował." - o genezie tytułu "N.I.B"

- "Graliśmy w amerykańskich bazach w Niemczech i żołnierze opowiadali nam straszne historie o Wietnamie, o ludziach grzejących heroinę po to by od tego uciec. Stąd wzięły się słowa." - o genezie tekstu utworu "War Pigs"

- "Wytwórnia powiedziała nam, że potrzebuje trzyminutowego utworu, więc trzasnęliśmy ten kawałek - Paranoid." - o genezie utworu "Paranoid"

- "Kiedy pojechaliśmy do Stanów, ciągle pytano nas, co wspólnego miało to zdjęcie z paranoją."Czy ten koleś jest paranoikiem, bo trzyma w ręku miecz?" - o okładce albumu "Paranoid"

- "Paranoid i Master Of Reality zawierały świetne kompozycje, które odniosły sukces a poza tym dobrze wspominam ich powstanie."

- "Pewnej nocy Tony postanowił pójść do studia i zdjął tam całe ubranie. Potem tańczył dookoła, mając tylko gitarę i krzyż zwisający z szyi, udzerzający w struny. Byliśmy tak nawaleni, że pomyśleliśmy, że nagranie tego i umieszczenie na płycie będzie świetnym pomysłem." - o genezie utworu "FX"

- Album "Never Say Die" powstawał w koszmarnej atmosferze. Przeszliśmy wtedy piekło. Wiedzieliśmy, że po raz ostatni nagrywamy z Ozzym, kończy się więc pewien okres w historii Sabbath. Po "Never Say Die" nie było normalnej trasy, jak zawsze wcześniej, tylko jakieś przypadkowe koncerty."

- "Zespołem, który najbardziej zbliżył się do brzmienia Sabbath jest Soungarden. Nawet śpiew Chrisa Cornella przypomina Ozzy'ego. Myślę, że to świetna kapela, nie żaden klon czy zrzynacze." - o kapelach "kopiujących" Black Sabbath

Bill Ward powiedział:
- "To było w tamtym czasie ważne - powiedzieć ludziom o marihuanie, o to chodziło. Ten początkowy, kaszel to Tony - pociągnął macha, zanim zaczęliśmy. Wiesz, jak to jest - ciągniesz faję i... " - o albumie "Master Of Reality"

Inni powiedzieli:
- "Pewnego dnia Ozzy wpadł do studia, w którym nagrywaliśmy nowy album Yes i zwierzył się, że nie mogą sobie poradzić z partiami syntezatora na ich nowy album. Poprosił, abym do nich wpadł i to zrobił. Zgodziłem się. Ale kiedy przyszedłem do studia wszyscy byli pijani. Muzycy, wszyscy ubrani na czarno leżeli w reżyserce nieprzytomni. Także realizator był pijany. Jedynie chłopak, który obsługiwał magnetofony, był trzeźwy i stał w kącie przerażony tym, co się dzieje. Zapytałem co mam robić. Ozzy wydał z siebie tylko coś w rodzaju: Aghraaaagh. Poprosiłem więc chłopaka, by puścił tasmę i coś tam zagrałem..." - Rick Wakeman (YES) o udziale w sesji nagraniowej albumu "Sabbath Bloody Sabbath.,

- "Black Sabbath to moi Bogowie. To oni nagrali najważniejsze dźwięki w historii rocka i zainspirowali nimi wszystkich. Nie ma takiego zespołu, który nie korzystałby z ich patentów. Dla mnie muzyka Sabbath jest najważniejsza. Po prostu kocham te pieprzoną ciężkość" - Zakk Wylde

- "Pierwszy koncert na jakim byłem to Black Sabbath w Madison Square Garden, 27 sierpnia 1979 roku. Byłem naprawdę podniecony, że mogę zobaczyć Black Sabbath na żywo, ponieważ był to jeden z moich ulubionych zespołów. W tym czasie nie brałem jeszcze alkoholu do ust ani nie zażywałem narkotyków, rozsiadłem się więc po prostu w fotelu i chłonąłem to, co widziałem i słyszałem. Black Sabbath są moimi idolami do dziś" - Peter Steele (Type O'Negative)

- "Odkryłem Black Sabbath dzięki starszemu bratu, który miał spory zbiór ich albumów. Początkowo zaciekawiły mnie okładki. Pomyślałem, że kryją w sobie niewiarygodne rzeczy. I rzeczywiście ! Po prostu odjechałem... Sabbath stał się dla mnie wszystkim. Brzmiał cudownie zimno i nie miał nic wspólnego z hippisami."

- "Lubię Black Sabbath. To jeden z niewielu zespołów, które zawsze były mi bliskie. Nadal inspiruje się niektórymi ich nagraniami. To dobra muzyka. Ale tylko wczesne rzeczy, nie lubię płyt nagranych po "Master Of Reality" - Glenn Danzig

- "Przez kilka lat Black Sabbath to był dla mnie największy zespół świata. Odkryłem go w okresie "Sabbath Bloody Sabbath". Potem był "Sabotage, do dziś jeden z moich ulubionych albumów. No, ale kiedy ukazała się płyta "Technical Ecstasy" moja fascynacja Black Sabbath zaczęła przygasać. Jednakże przez te trzy lata Black Sabbath naprawdę znaczył dla mnie wszystko. I mając to doświadczenie za sobą, rozumiem, co to znaczy, gdy ktoś ma świra na punkcie jakiejś grupy, powiedzmy Metalliki, czy jakiejkolwiek innej. Muzyka Black Sabbath rzeczywiście do mnie przemawiała. Poruszyła jakieś struny głęboko we mnie. Była tak ciężka... Była tym, czego rzeczywiście wówczas potrzebowałem." - Mike Bordin (Faith No More)

- "Pewnego razu (dokładnie w roku 1977) jeden z moich kumpli powiedział: "Hej, czy wiecie, że Black Sabbath gra w Los Angeles ?". Wraz z kumplami zdecydowałem, że musimy tam być. Ten sam koleżka dodał wtedy: " Muszę skombinowac bilety". Na koniec zaś dorzucił: "Weźmiemy wóz moich sąsiadów." No i niewiele się zastanawiając, przeskoczyliśmy płot, włamalismy się do garażu, zwędziliśmy kluczyki i samochód był nasz. Co najzabawniejsze, ów kolega ukradł im tez kartę benzynową, tzn. kartę kredytową na benzynę. I w ten sposób jechaliśmy do Los Angeles na koncert Black Sabbath, zmieniając sie za kierownicą. A ja nigdy wcześniej nie prowadziłem samochodu. Całe szczęście, że nie użyliśmy tej karty benzynowej, bo wtedy byłoby po nas. Facet pytał nas później, czy nie widzieliśmy, kto wypożyczył sobie jego wóz, ale odpowiadaliśmy: "Nie, nie wiemy, nie mamy pojęcia`". Udawaliśmy głupich. I nigdy nie domyślił się, że to my. Tak, to była dziwna przygoda. Cieszę się, że rozeszło się po kościach. Dziś nie zrobiłbym czegos takiego. Ale bawiliśmy się świetnie. Byliśmy na koncercie Black Sabbath. I to było wielkie przeżycie" - Mike Bordin (Faith No More)

- "Heavy metal i Ozzy Osbourne sprawili, że zostałem muzykiem. Jako gówniarz byłem fanem m.in. Black Sabbath" - Andreas Kisser (Sepultura)

- "Zawsze lubiłem Black Sabbath. Gdy zaczynałem interesować się rockiem najchętniej słuchałem m.in. Sabbathów." - Dave "Junior" Ellefson (Megadeth)

- "Oczywiście słuchałem i lubiłem Black Sabbath" - Steve Harris (Iron Maiden),

- "Black Sabbath poznałem dosyć późno. Była to płyta "Mob Rules" z Dio. I powaliło mnie to swoim brzmieniem i ciężarem. Następnie odkryłem "Heaven And Hell". A potem mnie zaskoczyło, bo na płycie "Sabbath Bloody Sabbath" śpiewał taki dziwny facet. Ale cała płyta była bardzo fajna i do dzisiaj ją mam nagraną. Nie słuchałem zbyt dużo Sabbath z Ozzym - bardzo lubię go solo i lubię jego obecny band...Nie jestem takim straszliwym fanem Black Sabbath, ale uważam, że jeśli chodzi o muzykę metalową to oni Zrobili dla niej najwięcej. A jedyną ich rzeczą, której słucham regularnie jest "Live Evil". I jeszcze jedno: "Born Again" to obok "Live Evil" chyba najlepsza - jak dla mnie - płyta Sabbath. Wiadomo dlaczego: Gillan. - Titus (Acid Drinkers)

- "Black Sabbath był w ogóle pierwszym zespołem rockowym, jaki usłyszałem. To był koncert "Live At Last". Taki prawie bootleg, chociaż figurujący w oficialnej dyskografii. Potem był "Black Sabbath", pierwszy album. Wypalił znamię na mojej duszy... Zawsze ceniłem ten zespół za wszystko, co zrobił w muzyce, a w szczególności dla mnie. Ostatnio do tego stopnia kopnął mnie nawrót, że kupiłem sobie całą dyskografię ... Preferuję stary Sabbath, jeszcze z Osbournem. Bardzo surowa, wręcz genialna muzyka. Ma swoisty charakter, czasami aż ciarki przechodzą... Ale lubię też i "Mob Rules", i "Born Again", który zawadza o thrash metal, w tym, co tam się dzieje. Chociaż tam śpiewał przecież Ian Gillan... W tej muzyce czuje się taniec przy ogniu na górze czarownic! Osbourne to człowiek - legenda. Chylę czoło przed gościem. Bez niego nie byłoby zespołów typu: Venom, Morbid Angel, Decide, Slayer... Wielkie, wielkie Dzięki za to wszystko i myślę, że to, co zrobili, będzie im kiedyś wynagrodzone tam na dole... - Peter (Vader)

- "Rozpierała mnie duma kiedy przynosiłem do budy nagrania Black Sabbath. Kumple byli moi, a dziewczyny podziwiały. Faktem jest, że nie mogłem wyjść z podziwu gdy próbowałem dojść do tego jak zrobić aby te wiosła brzmiały tak samo. I do dzisiaj nie wiem." - Grzegorz Kupczyk (Turbo, Ceti)

- "Byliśmy w młodości zawsze fanami heavy-meatlu. Uwielbialiśmy Black Sabbath, Judas Priest i Kisss. I chieliśmy być tymi trzema kapelami na raz" - Cronos (Venom) o muzycznych isnpiracjach członków Venom

 


     FanKlub
     Forum

     Adresy
     Ankiety
     Artykuły
     Download
     Galeria
     Książki
     Lista Przebojów

     Księga Gości
     Autorzy
     Historia Strony

     Teleport